Budowane przez SML–W lokale przy ul. Piłsudskiego, przynoszące miesięcznie nawet kilkanaście tysięcy złotych zarobku, trafiły w ręce rodziny prezesa SML–W Szymona Rosiaka. Ceny po jakich syn prezesa stał się ich właścicielem, były przynajmniej o połowę niższe od cen rynkowych.
Z informacji, do których dotarła redakcja wynika, że do rodziny prezesa SML-W Szymona Rosiaka należy nie tylko wynajmowany przez bank lokal znajdujący się przy ul. Piłsudskiego na przeciwko Carrefoura. Kilka lat temu, w 2008 – 2009 r., syn prezesa stał się także właścicielem innego, zajmowanego przez bank, lokalu na rogu ul. Piłsudskiego i ul. Dietricha.
Dzielą długi, prywatyzują zyski
Wcześniej bank ten miał swoją placówkę w siedzibie SML-W przy ul. Jagiellońskiej. Kiedy Spółdzielnia wzniosła budynek przy ul. Piłsudskiego obok Liceum im. Konopnickiej to bank od razu się tam przeniósł. – Panie, bank wcześniej płacił spółdzielni, a teraz prezes Rosiak załatwił to tak, żeby pieniądze, zamiast dla spółdzielni, zaczęły wpływać do kieszeni jego rodziny. Długi SML-W obciążają nas spółdzielców, a prawdziwe zyski z wynajmu lokali użytkowych trafiają do kieszeni Rosiaków. Wybierają z tego tortu rodzynki, a nam dogęszczają zabudowę i nie da się żyć – mówi pan Tomasz, mieszkaniec budynku przy ul. Dietricha.

Milion złotych w 6 lat
Z dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że za lokal o powierzchni 152 m2, syn prezesa SML-W zapłacił 422 tys. zł netto czyli ok. 2,8 tys. zł/m2, natomiast cena brutto to 3,4 tys. zł/m2.
– Moim zdaniem to jest cena za kawalerkę na 11 pietrze, a nie za lokal handlowo-usługowy przy głównej ulicy w Legionowie, w dodatku na parterze. Czy dziś, czy w 2008 r. cena rynkowa sprzedaży takiego lokalu to z pewnością ponad 10 tys., a może i 15 tys. zł/m2 – informuje nas rzeczoznawca ds. wyceny nieruchomości.
– Koszt wynajmu takiego lokalu to ok. 100 – 120 zł za m2 miesięcznie, a więc co miesiąc 15 – 18 tys. zł. Daje to 180–216 tys. zł rocznie. Wynajmując ten lokal bankowi Rosiak tylko przez 6 lat zarobił już ponad milion złotych – informuje nas pracownik jednego z biur obrotu nieruchomościami. Należy także pamiętać, że to tylko jeden z lokali należących do rodziny prezesa SML-W. Prawdopodobnie co najmniej jeden albo nawet dwa kolejne, w kompleksie Anat, wynajmowane są innemu bankowi.
Preferowana grupa klientów
Z informacji zarządu SML-W wynika, że zasady nabywania lokali użytkowych przez członków spółdzielni oraz inne osoby są jasno określone. – „W przypadku podjęcia przez Spółdzielnię przedsięwzięcia inwestycyjnego w zakresie lokali użytkowych, Zarząd opracowuje program preferowanych rodzajów działalności i grupę klientów, do których będzie adresowana oferta”.
Wyjaśnienia Zarządu
SML-W przedstawiliśmy jednemu z przedsiębiorców, któremu wcześniej nie udało się kupić od SML-W lokalu przy ul. Piłsudskiego. – Teraz już wiem jak to się dzieje, że najlepsze lokale są w rękach prezydenta miasta, przewodniczącego rady powiatu, prezesa spółdzielni, ich rodzin i ich kolegów. Oni tę ofertę z lokalami usługowymi kierują po prostu sami do siebie – mówi niedoszły nabywca lokalu w kompleksie Anat.
Szabrują na potęgę?
Przyczyną wzmożonych zakupów nieruchomości przez prezesa SML-W, lokalnych polityków i ich rodziny może być poczucie, że to ostatni moment na takie inwestycje. – Prezes Rosiak myśli już o odejściu na emeryturę, zanim dobiorą mu się do skóry. Dlatego przepisuje co się da i chce urządzić rodzinę na długie lata, jak jego już nie będzie – mówi nam jeden ze spółdzielców. – To samo prezydent Smogorzewski, najwyraźniej więcej go już nie wybiorą i do Sejmu też nie wezmą. Wzięli Grabca, bo się mniej zajmował biznesami i jakiejś afery, jak z tym zegarkiem, nie ściągnie na partię – dopowiada inny mężczyzna. – Dla mnie to szabrują, jak kiedyś na ziemiach odzyskanych, bo szykują się do odejścia – twierdzi z kolei stojący na postoju legionowski taksówkarz.
KAROL KRAWCZYK
Czytaj także:LEGIONOWO. Bank Prezydenta i Prezesa?
LEGIONOWO. Pieniądze z szamba

Napisz komentarz
Komentarze