Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 10 czerwca 2026 01:09
Reklama
Reklama

WIELISZEW. Poszukiwania pogniewanego męża

WIELISZEW. Poszukiwania pogniewanego męża
POPR_poszukiwania_2004

Do niecodziennego zgłoszenia doszło w poniedziałkową (11 stycznia) noc w miejscowości Olszewnica Stara. W wyniku małżeńskiej kłótni mąż wybiegł z domu, a zaniepokojony syn wezwał karetkę, co uruchomiło późniejszy łańcuszek zdarzeń...

Jak nas poinformowała policja, około 3.00 w nocy zrozpaczona kobieta złożyła oficjalną informację o zaginięciu swojego 51-letniego męża. Funkcjonariusze natychmiast wszczęli działania poszukiwawcze, gdyż kobieta przekonywała, że jej mąż może coś sobie zrobić, ponieważ bardzo zdenerwowany po małżeńskiej kłótni wybiegł z domu. Zupełnie inną wersję zdarzeń przedstawił naszej redakcji główny zainteresowany, który twierdzi, iż najpierw syn zaniepokojony jego stanem zdrowia wezwał karetkę, a dopiero te służby wezwały policję, a z kolei policja wezwała do pomocy strażaków. Ponadto 51-latek zapewnia, iż małżonka nie zgłosiła zaginięcia policji, gdyż od początku uważała, że jej mąż jest u któregoś z kolegów... Skąd zatem całe to zamieszanie? 51-latek uważa, że służby w tym przypadku zachowały się wyjątkową nadgorliwością i nijako "na siłę" chciały wykazać się skuteczną interwencją.

- To była kłótnia domowa, po której mężczyzna wybiegł z domu. Kobieta zaniepokojona wezwała policję, jak i karetkę pogotowia. Poinformowała nas, że oddalił się jej mąż i że może coś sobie zrobić – relacjonuje całe zajście nadkom. Artur Bartczak, oficer prasowy z KPP Legionowo. Sprawa wyglądała bardzo poważnie. O 3.10 policja miała wezwać do pomocy strażaków. Jak informują służby na miejscu pojawił się jeden zastęp OSP z Kałuszyna, który pomagał w przeszukaniu pobliskiego lasu i pozostałych pobliskich terenów. Po blisko 2,5 godzinnym przeczesywaniu okolic, gdzie nie odnaleziono poszukiwanego 51-latka, policja niespodziewanie odwołała strażaków. Poszukiwania zostały zakończone.

Później mąż kobiety miał zadzwonić na komisariat informując, że nic mu nie jest i przebywa u swojego kolegi. Najprawdopodobniej zauważył lub został poinformowany przez któregoś ze znajomych, że wokół jego domu kręci się policja. - Jeszcze tego samego dnia, stawił się w komisariacie w Wieliszewie złożyć wyjaśnienia i poinformował nas, że nie było żadnego zaginięcia. Po prostu, zdenerwował się kłótnią z żoną i poszedł do kolegi – zakończył nadkom. Artur Bartczak.

JR

Fot. pl.wikipedia.org


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama