Czwartek 11 Marca 2010 Benedykt, Drogosława, Edwin, Kandyd, Konstanty, Konstantyn, Prokop, Rozyna, Sofroniusz

 

Brak pluginu Flash


Drukuj
GORĄCY TEMAT Utwórz PDF Wyślij znajomemu
04.03.2010.

Na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miasta Legionowo, w zakładce „GORĄCY TEMAT” pani rzecznik prezydenta miasta umieściła swój „List otwarty” do dziennikarza TiO. Jest to reakcja na tekst „Więcej niż 5 tysięcy na osobę”, który zamieściliśmy w numerze 6/2010. „List otwarty” pani rzecznik pojawił się także na stronie internetowej naszego tygodnika, jako komentarz do artykułu na zupełnie inny temat (!).
Przypominamy treść artykułu, który oburzył miejskich urzędników oraz treść „Listu...” Prezentujemy też nasze stanowisko w tej sprawie.

TiO 

 
Drukuj
Pobił czy się bronił? Utwórz PDF Wyślij znajomemu
04.03.2010.

Nieciekawie dla Grzegorza B., zakończyła się próba wyniesienia kawy z Kauflandu w Jabłonnie. Po interwencji jednego z pracowników ochrony, mężczyznę z raną skroni trzeba było odwieźć do szpitala. Grzegorz B. twierdzi, że w zamkniętym pomieszczeniu został skatowany przez ochroniarza. Zupełnie inną wersję przedstawia kierownictwo marketu

 
Drukuj
Prokuratura: odmawiamy Utwórz PDF Wyślij znajomemu
04.03.2010.

Legionowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa dotyczącego konkursu na publikację ogłoszeń urzędowych w lokalnej prasie

 
Drukuj
Przed następną pięciolatką Utwórz PDF Wyślij znajomemu
04.03.2010.

Było już pięć Festiwali Muzyki Kameralnej i Organowej. Mówiąc o szóstym, który rozpocznie się 1 sierpnia, należałoby tę nazwę odwrócić: Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej.  Rozmawiamy z JANEM BOKSZCZANINEM, organistą i dyrektorem artystycznym imprezy

 
Drukuj
W tym szaleństwie jest metoda Utwórz PDF Wyślij znajomemu
04.03.2010.

Na spotkanie z alpinistą PAWŁEM GARWOLIŃSKIM w Bibliotece Miejskiej i Powiatowej w Legionowie przyszło w ostatni piątek, mimo późnej pory, ponad 40 osób. I na pewno nikt nie żałował. Po pokazie slajdów i fascynujących opowieściach gość odpowiadał na mnóstwo pytań

 
Drukuj
Dworzec, ale jaki? Utwórz PDF Wyślij znajomemu
25.02.2010.
Władze Legionowa dokonały już wyboru koncepcji, na podstawie której w tym roku ma powstać projekt techniczny legionowskiego dworca. Ma nosić nazwę Centrum Komunikcji Lokalnej i służyć nie tylko pasażerom pociągów, ale i autobusów. Realizacja jest zaplanowana na 2011 rok
 
Drukuj
Przyklepią Asnyka Utwórz PDF Wyślij znajomemu
25.02.2010.
Urząd miasta wybudował na prywatnej działce drogę bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia. Fragmentu tej drogi w ogóle nie przewiduje plan zagospodarowania przestrzennego. Po naszych artykułach, władze zapowiadają, że zamierzają podjąć czynności związane z legalizacją tej inwestycji
 
Drukuj
To nie koniec świata Utwórz PDF Wyślij znajomemu
11.02.2010.

Grupa IMPULS działa od 5 lat. W czerwcu tego roku organizacja dopełniła wszelkich formalności przekształcając się w tzw. stowarzyszenie zwykłe. IMPULS posiada w tej chwili 40 członków i działa na terenie Jabłonny, Legionowa i Bemowa. O życiu z niepełnosprawnymi dziećmi, problemach ich rodziców oraz działalności grupy opowiada jedna z inicjatorek IMPULS–u

 
Drukuj
Był jakiś zapis? Utwórz PDF Wyślij znajomemu
28.01.2010.

Pod naciskiem społecznym miasto odstępuje od budowy bloku na działce nr 1/30 na osiedlu Piaski. Protestujący mieszkańcy obawiali się, że nowy budynek wpłynie na pogorszenie warunków życia na i tak bardzo gęsto zabudowanym osiedlu. Dodatkowo wyszło na jaw, że budynek miał powstać wbrew zapisowi w akcie darowizny od Wojskowej Agencji Mieszkaniowej (WAM)

 
Drukuj
Legionowo oczami żołnierza Utwórz PDF Wyślij znajomemu
21.01.2010.

„Dowódca kazał nam wszystkim uciekać, a sam wszedł na „ścisły” teren pomiędzy podwójnymi siatkami i zastrzelił dzika z kałasznikowa. Rano przyjechał pułkownik, bodajże Zamorski – dziś już dokładnie nie pamiętam, wrzucił dzika do bagażnika swojego auta...”

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 10 z 61
Nasza JEDYNKA
MAJĄTKI POLITYKÓW
Oświadczenia majątkowe 2007
Popularne
Reklama Google

REKLAMA
WIDZI-MI-SIĘ

Kto zawinił tym razem?

Tynk brudny, obskrobany i wymazany, płot się rozwala, słupy i chodniki krzywe – bo nie ma pieniędzy. Drogi są w żałosnym stanie, poboczy brak, mostu też – bo Unia nie dała funduszy. Wszystko, co jest złe, albo przyszło z Zachodu, albo „aaa bo komunizm”. Zawsze znajduje się żałosna wymówka. Wina jest tylko po stronie kogoś innego.
Niech mi ktoś powie, skąd się w takim razie wziął elementarny brak kultury? Takiej podstawowej, banalnej, codziennej, ulicznej. Kto zawinił, że w Polsce prawie nikt nie mówi „dzień dobry”, a wszyscy odwracają głowę i spuszczają wzrok? Jak globus wielki, to dla mnie jest dopiero niezrozumiała egzotyka.
„Zacofany Wschód” na końcu świata, gdzieś w Indonezji, pod równikiem. Pipidówki, jakich mało. Je się palcami. Za pasem nosi się maczetę. Od święta zmienia się przepasaną w pasie chustę na portki. Ludzie gapią się na ciebie na każdym kroku. Zaglądają przez ramię do otwartego portfela i torby. Prymitywy, co? Dla mnie nie. Ja to przyjmuję, ponieważ natarczywie gapią się z prostolinijnej ciekawości. Z natrętnym wzrokiem idzie w parze uśmiech, machnięcie ręką, skinienie głowy.
U „głupich Amerykanów”. Zanim postawię całą stopę za progiem sklepu, już słyszę „witam!” i oślepia mnie biały rząd zębów. Fałszywy? Nie dbam o to, co ten ktoś o mnie myśli za zasłoną uśmiechu. W nosie mam szczerość na tym etapie. Jego zadaniem jest mi teraz pomóc, wykonać swoją pracę i umilić mi dzień. Co więcej, nawet na zapchanym w ciągu dnia Wall Street w Nowym Jorku ludzie mniej się spieszą niż w supermarketach w Legionowie. Przynajmniej na tyle mniej, aby zdążyć rzucić zdawkowe „przepraszam”, kiedy cię szturchną mijając. A u nas ostatnio czterdziestoletnia pani nadepnęła mi na stopę, pchając się do lady (rzucili szynkę?), po czym długą chwilę patrzyła na mnie bezsłownie. Może próbowała mi coś przekazać jako mim? Jeśli tak, to kiepsko jej poszło, twarz miała bez wyrazu.
Kiedy jedziesz polną drogą przez wiochy w Irlandii, absolutnie każdy farmer kiwnie ci głową. Jesteś tylko ty i on, patrzycie na siebie, więc: „dzień dobry”. Nie mijasz bezsłownie ludzi z ulicy, na której mieszkasz, po raz setny gapiąc się nagle w niebo. Nie musisz rozmawiać. Witasz się lub unosisz rękę. W parku czy tym bardziej na szlaku – sytuacja twarzą w twarz. Witasz się. Nikt nie odwraca głowy jak jakaś tchórzofretka!!!
Sklep w Legionowie. Na palcach jednej ręki wymienię te, w których sprzedawca mówi coś więcej niż „czy ma pani drobne?”.
Jeden z okolicznych piętrowców. Mieszka w nim para naszych przyjaciół, przy czym Henrique pochodzi z Brazylii. Przy naszych rozmowach o „dzień dobry” umiera ze śmiechu. „Codziennie spotykam w windzie tych samych ludzi. I co? Większość tępo gapi się w podłogę. Czasem ktoś wychodząc mówi „dziękuję”. Za co? Może myślą, że jestem windziarzem”.
Latem razem obserwowaliśmy reakcje ludzi, którzy mijają płot mojego domu. Czasem kilka razy dziennie. Chętnie zaglądają nam „w talerze”. Do tego stopnia, że odwracają głowę o 1800. Mówiliśmy im więc „dzień dobry”. Rezultat – komedia. Sześćdziesięcioletni dziadek na spacerze z wnuczkiem, jak w karykaturalnej kreskówce, zaczął natychmiast patrzeć w niebo. Dwudziestoparoletnia mama zachichotała niczym spłoszona dziewczyneczka. Ku zaskoczeniu „dzień dobry” jako pierwszy powiedział mi pięciolatek na rowerku, ale już jego (dosłownie i w przenośni) bezszyjny tata w prostokątnych okularkach miał wzrok barani.
Nasza mała ulica. Zarówno trzydziestoletnim, wyedukowanym sąsiadom, jak i odwiedzającej ich rodzinie zajęło kilka tygodni bezwzrokowego mijania nas, zanim zaskoczyli, że jakoś magicznie rozszyfrowaliśmy, iż mieszkają naprzeciwko i nasze głośne, ostentacyjne „dzień dobry” to do nich. Musieli się zdemaskować jako sąsiedzi i przez ich gardło przechodzi już „dzień dobry” bezboleśnie.
Ostatni weekend w mini, mini-wsi na Mazurach. Nie więcej niż dwudziestu mieszkańców. Na spacerze mijamy jednego z nich w odległości dwóch metrów. I tyle. Poker face. Zero serdeczności, grzeczności, jakiejkolwiek reakcji mięśni mimicznych.
Jak widać, nie ma tu więc znaczenia wiek, edukacja, pochodzenie, okolica. Z jakiegoś powodu „dzień dobry” nie mieści się w polskim kanonie dobrego wychowania. Jedno, co się mieści, to wysokie mniemanie. Wszyscy dookoła są tacy i śmacy, o wszystkich mamy coś do powiedzenia. Amerykanie głupi, Anglicy nudni, tamci brudasy. Jako Polacy mamy się za gościnnych, ceniących wartości katolickie i rodzinne, edukację mamy podobno na poziomie bla bla bla bla bla bla... A brak kultury skąd nam się wziął? Pewnie jak stonkę zesłał na nas zgniły... eeee...? No właśnie kto?

Aleksandra Pietrzak

Archiwum
2005
2006
2007
2008
2009
Odwiedziło nas 2677026 czytelników


Tygodniki powiatowe
Tygodnik Pułtuski
Tygodnik Nowodworski
Czas Ciechanowa
Lokalna - powiat miński i wesoła
Reklama
O firmie
Mapa zasięgu
Siatka modułowa
Zamówienie drobnych
Zamówienie modułowych
Zasady zamieszczania
Cennik ogłoszeń drobnych
Cennik reklam
Adresy biur ogłoszeń
Copyright 2008 Agencja TiO